Już po.
Pęcherzyki czekały - jeden 20, drugi 22 mm, endo 10 mm.
Materiał męża wzorowy - ginka powiedziała, że rzadko im się trafiają takie super wyniki mężczyzny. Moje żołnierzyki;)
Nie obyło się bez przeszkód - mam taką budowę, że ciężko było dotrzeć do celu, ale się udało.
W trakcie przegadałam z lekarką chyba ze 30 minut. Super kobieta z niej. Ekstra fachowa, rzeczowa i do tego taka ludzka i serdeczna. Lubię ją i czuję się spokojna w "jej rękach".
A teraz... teraz czekam na jutrzejszą godzinę 19.00 - usg. To będzie moja chwila prawdy - dowiem się co postanowiły moje pęchzerzyki. I błagam je, żeby pękły. Niech pękną. Niech pękną.... NIEEEECCHHHHH PĘĘĘĘKNĄĄĄĄĄ!!!!
na tym etapie mnie to najbardziej uszczęśliwi....
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

pękać Chłopaki !!!!!!!!! no już!!!
OdpowiedzUsuńNiech! :)
OdpowiedzUsuń