niedziela, 21 lutego 2010

Nowe miejsce

Na mnie czas. Hustawka na razie musi stanac w miejscu.
Ale wroce tu kiedys. Kto wie, moze juz z dwiema kreskami...? ;)
O ironio losu, jak m. sie wyprowadzil po raz pierwszy 5 miesiecy temu, moj cykl unormowal sie,
wyniki zaczely byc ksiazkowe, a i organizm zaczal samoczynnie owulowac.
Po trzech latach walki.

Tak mialo byc?
Czy mamy tu do czynienia z klasycznym odwroceniem uwagi?
Moje wiecznie negowane "jak przestanie sie myslec, to organizm zaczyna wlasciwie pracowac"? Nie wiem.

To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

A tymczasem jestem -->  TU

poniedziałek, 15 lutego 2010

to juz jest koniec... nie ma juz nic....

rozwodzimy sie.

Moje miejsce zajela inna kobieta.
Nie jestem w stanie opisac tego co czuje i jak sie mam.

Zaloba.

Kosmos.

Matrix.

..............................................

Moge powiedziec jedno: jestem najszczesliwsza osoba na swiecie, bo mam wspanialych PRZYJACIOL i RODZINE. Jestescie moi najkochansi. Bez Was nie moglabym juz oddychac.

Dziekuje za smsy, telefony, wpisy na blogu... i przejechane setki kilometrow dzis w nocy, zeby mnie usciskac.

wylalam miliard litrow lez. Boli mnie kazy kawalek ciala. Zal nie do opisania.

Napiszę niebawem.
Pa,
Hustawka - "mala M." .............