niedziela, 21 czerwca 2009

Mistrzyni zamartwiania

Zamartwianie - jestem w tym doskonała. Gdyby przyznawali za to jakieś nagrody - triumfowałabym na podium.

Piątek był pierwszym dniem po IUI, kiedy wstałam bez bólu brzucha. Zamiast się z tego cieszyć, zamartwiałam się, czy to nie jest zły znak, czy to nie jest "cisza przed burzą". Wieczorem brzuch zaczął pobolewać znów i od razu było mi "lepiej".

A dziś zaczęłam się zastanawiać - jeśli się nie udało, to dlaczego? i czy przypadkiem mój pęcherzyk nie był pusty? Bez jajeczka? I co ja wtedy zrobię? Mąż spojrzał na mnie porozumiewawczo spojrzeniem nr 8 - czyli: kobieto, stuknij się w głowę i przestań wymyślać. Ale nie powiedział nic.

Nie ma we mnie prawie w ogóle optymizmu. Zamiast cierpliwie czekać , bo i tak nic więcej teraz nie zrobię, to ja kłębię w głowie pesymistyczne myśli pomieszane z pytaniem co będzie dalej jeśli "nie".

Nie chcę już "nie". Mam dość "nie", "pod górkę", "problemy". Dość, dość, dość, dość! Gdybym była z 25 lat młodsza tupałabym teraz nogami. Wrzeszczałabym i tupała. Ale trzydziestolatka już raczej nie tupie i nie wrzeszczy.

ech...

Niech będzie "tak". Chcę już "tak". Tak bardzo chcę...

Zostało już mało czekania. Mój organizm dał radę, druga faza ma dziś 12 dni, zatem cokolwiek by się działo, mieszczę się już w granicach tolerancji. O niedomodze mogę nie myśleć. Zuch organizm.
Ale im mniej czekania, tym bardziej się niecierpliwię. Denerwuję się, chce mi się płakać, chce mi się złościć, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Dziś mi się tak zrobiło.

Ale wytrzymam. TO już niedugo.
Pytanie tylko czy będę płakać z radości czy z rozpaczy. Bo to jest jedyna pewna rzecz, że będę. Woda w okolicach oczu już mi się gromadzi od jakiegoś czasu, więc przy najbliższej okazji uszczelka pęknie...

3 komentarze:

  1. "Człowiek, który martwi się na zapas, martwi się w dwójnasób". Będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym mieć tę pewność, że będzie dobrze. Ale muszę czekać, na razie jeszcze kilkadziesiąt godzin.. niemniej dziękuję za optymizm:)

    OdpowiedzUsuń
  3. :))) Echh...

    Zmartwienia to moja specjalność :***

    OdpowiedzUsuń