Przeszło mi. Trochę... ale lepiej, że trochę, niż tkwić w narastającym agresorze.
Ale bycie kobietą pełną niespodzianek, zgodnie z definicją mojej pani doktor, zobowiązuje. Więc psychicznie mam się lepiej, za to fizycznie niekoniecznie. Mam 12 DC, jestem na antykoncepcji - boli mnie brzuch tak jak w ubiegłym miesiącu i cały czas plamię. Dlaczego? Tego nie wiedzą pewnie nawet moje jajniki.
Nie mam siły nawet się tym denerwować. Olałam to za przeproszeniem i nawet nie zamierzam dzwonić do lekarki po poradę/wyjaśnienie. Przeczytałam ulotkę dot. tabletek, jest to wpisane w skutki uboczne, więc zakwalifikowałam to do tej kategorii, choć jak znam mój organizm ma inny powód ku temu. A ja mu oświadczam, że nie interesuje mnie to. Mam dość. Sięgam powoli granicy mojej wytrzymałości na ten moment i nie chce mi się tym stresować.
A czas na najbliższe dni mam tak zapełniony, że mam nadzieję nie mieć kiedy myśleć o moim osobistym bałaganie hormonalnym.
Dziś mam do skończenia tłumaczenie, jutro po pracy pan do zepsutej pralki, książka do przeczytania, pakowanie, bo w środę ruszam w delegację. Wracam w piątek w nocy, w sobotę rano jadę na imprezę do rodzinnego miasta, wrócę w niedzielę wieczorem i czeka mnie aktywny tydzień po miesięcznej nieobecności szefa. A jak się owy tydzień skończy to zamierzam mieć okres, "czyste" jajniki i móc znów pompować w siebie imponujące dawki hormonów. Aż by się chciało dodać "i wyhodować dwa piękne pęcherzyki, ucelować inseminacją, 'zaskoczyć' i nosić w brzuchu bliźniaki" ;) zachłanna jestem, wiem. Ale jak pomyślę, że miałabym tak walczyć o kolejnego potomka, to godzę się nawet na trójkę naraz. W przeciwnym razie moje dziecię będzie jedynakiem tak jak ja, bo drugi raz tego wszystkiego nie przetrzymam.
No to rozplanowałam niechcąco dwa tygodnie. Chociaż na zewnątrz jakiś porządek...
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

Tym plamieniem się nie martw. Może tak być przez cały cykl. Właściwie u 60 % pacjentek przy przyjmowaniu Iego opakowania OC (nie przerwszego w życiu, ale Iego po przerwie) jest plamienie. Tak jak napisane jest w ulotce. Wynika to z drastycznego zmniejszenia dawki estrogenów w organizmie. Czasem dziewczyny wymagające większej dawki (np. Femodenu, a nie Yasminelle- taki przykład) plamią przy kolejnych opakowaniach. Tobie, mam nadzieję to nie grozi. To opakowanie i znów bierzesz się do roboty... Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńoj, jak się cieszę, że się odezwałaś... szczerze mówiąc czekałam na to "uspokojenie" od Ciebie, podświadomie:) zresztą nie pierwszy raz. Poprzedni cykl, po inseminacji też. Dziękuję:)
OdpowiedzUsuńTy uważaj. Bo marzenia się spełniają ;) Najczęściej już wtedy, gdy o nich zapomnimy ... :***
OdpowiedzUsuń