poniedziałek, 27 lipca 2009

zapodziana dawka

Narzekałam, że zastrzyki nie bolą i podejrzane to? no, to dziś igła prawie pękła, a wbić się nie chciała. Z bólu, a właściwie z przerażenia wystrzeliłam pod sufit. Ale zastrzyk zrobiony, za drugim podejściem.
Niestety... zastrzyk "niepełnowartościowy", z dwóch jednostek, a nie trzech jak powinno być... Bo pierwsza seria była na wykończeniu, a ja z tego mojego zakręcenia-osłupienia czy jak to nazwać (nie puściło) nie wykupiłam recepty, o 19 już było za późno na dokupienie. Trudno, myślę, że nic się nie dzieje, jak wśród 15 jendostek jedna się zapodziała.
Ech, co się ze mną dzieje?! Takich numerów to jeszcze nie było...

2 komentarze:

  1. Bo to właśnie teraz będzie.Za tym razem:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. pocztalam, pomyslam i stwierdzam ze jestes bardzo dzielna kobieta. ja mam inny problem... ktory moze tylko jest w mojej glowie ale jest... dlatego kciuki trzymam za Twoje i moje zaciazenie... no moze bardziej za moje przetrwanie jak juz sie zaciaze... Bedziesz MAMA ja to wiem
    i.

    OdpowiedzUsuń