Wszystko zgodnie z planem. Była kontrola, było usg, droga wolna, więc startujemy z gonalem.
Dziś 3 dc i 1 zastrzyk.
A zobojętnienie nie puściło. Na spokojnie przyjęłam info, że torbiele się wchłonęły. Gdyby było inaczej też bym to dziś przyjęła spokojnie. Gonalu dostałam większą dawkę 112,5 (poprzednio było 0,75), żeby wyhodować więcej pęcherzyków. No i dobrze, niech rosną, im więcej tym lepiej.
I chyba nic więcej nie chce mi się pisać na ten temat. Dziś nie.
Idę się nadstawić do igły.
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

Witam,
OdpowiedzUsuńTwoje zmaganie śledzę od kilku miesięcy. Choć tytuł tego artykułu od razu wyda Ci się co najmniej denerwujący to na pewno nie jest nic w stylu Nelly. Polecam (a może czytałaś) artukuł w "Wysokich obcasach" pod tytułem "Dziecko rodzi się w głowie" (niestety nie wiedzieć czemu nie mogę wkleić tutaj tego linka). To artykuł o każdej z nas mającej takie problemy; o mnie też -sprawdzone na własnej skórze.
Pozdrawiam i niezmiennie życzę powodzenia
Iwona