Wczoraj byłam na kontroli - po laparo wszystko ok. Zdjęto mi szwy, choć niby rozpuszczalne;)
I ginka mnie zaskoczyła - działamy, nie ma na co czekać. Dostałam receptę na lek do stymulacji i start.
Niestety Gonal wyparował z polskich aptek, przepisała mi zamiennik - Puregon, za 8 stów... no ale cóż. Dostałam CD z łopatologiczną instrukcją obsługi i do roboty. Obsługa pena bardzo podobna do gonalu. Igły równie cienkie, więc będzie bezboleśnie.
I tak oto jestem po pierwszym zastrzyku, w wykonaniu męża oczywiście. W piątek 5.czerwca mam się stawić na kontrolę mojej "hodowli".
I zostawiam temat samopas, że tak powiem. W przeciwnym razie mam szansę oszaleć od rozmyślania uda się - nie uda, a co będzie gdy... itp. Odpoczywam. Zamierzam wykorzystać zwolnienie na porządną regenerację, a niebawem i tak się dowiem co mi tym razem pisane. Mogę co najwyżej w myślach negocjować łaskawość z moim organizmem, mógłby się choć raz podporządkować mi, a nie ja jemu. No zobaczymy. Cierpliwości.
Taki stan na dziś, nie powiedziane, że za kilka dni się nie "bujnę" z nastrojem w dół albo w górę... ;)
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

:** :) podoba mi się słowo hodowla w tym kontekście :P
OdpowiedzUsuńa mi określenie "w samopas" :))
OdpowiedzUsuńTak ma być - na luzie :)
KAmila
a ja tak bezmyślnie dobierałam słowa.. ;)
OdpowiedzUsuńFajnie mi tu z Wami dziewczyny, wesoło.
To do jutra. Napiszę coś po uesie.