piątek, 24 kwietnia 2009

Jutro będzie lepszy dzień...

Znam mój organizm jak zły szeląg. Dobre miałam przeczucie, że @ się zbliża.
A jak wczoraj pobeczałam się, "bo mi pan drogę zajechał" - nie miałam już wątpliwości.
Dziś zaczęłam plamić. Mam ochotę zakląć siarczyście... to o tydzień za wcześnie.
Jak zacznie się na dobre, mam iść na uesa. Jeśli znów będą torbiele, to mnie szlag trafi.
Właściwie to nawet nie mam wątpliwości, że trafi, bo będą. Zawsze są, jak nie pękną pęcherzyki, a skoro znów coś się dzieje za wcześnie, to nie pękły. Mimo nowego super hiper leku.

Nie wiem co myśleć.
Nie chce mi się płakać, nie lubię siebie z zapuchniętymi oczami. Ile można.
Nie chce mi się martwić, bo cóż mi to teraz da?!
Wiem jaki będzie kolejny plan działania - zrobię uesa, dostanę znów antykoncepcję, żeby znikły torbiele. Laparoskopii i tak nie zrobię teraz, bo dostałam propozycję terminu na 5 maja, a to pewnie będzie środek mojego okresu. Więc czekam do czerwca.

...Żyję w tym temacie z dnia na dzień, a przynajmniej staram się. Staram się nie miętolić w głowie ostatnich wydarzeń i też nie myśleć co będzie. Dziś jest dziś. Tak wygodniej.
Jednocześnie sobie myślę, dlaczego miałby się nie stać cud? Mało to kobiet, którym lekarze postawili o milion razy gorszą diagnozę, a które jeszcze z porannymi mdłościami obłapiały kibel?
Marzę, żeby obłapiać.
I będę obłapiać. Tylko moja droga do tego miejsca jest nieco dłuższa i jakaś taka wyboista...

ech... :( Moja siła na "autouleczanie" ma dziś mimo wszystko tendencję spadkową.
Jestem na granicy doła z płaczem, trudniej mi dziś przychodzi optymizm.
To pewnie PMS.
Pora spać. Jutro będzie lepszy dzień...

2 komentarze:

  1. Tak to już jest, że jeden organizm jest taki, a inny- inny. Po prostu, jakkolwiek to zabrzmi, taka jest Twoja uroda. Moje osobiste zdanie jest takie, że na tą laparoskopię dobrze byłoby się wybrać. Dziś jest 25.04, a skoro ona jest na 5 maja to byłabyś w najlepszym momencie na jej zrobienie. Nie sądzę, że miesiączka tyle by trwała. I masz rację, że nie takie już "obłapiały". Dobrze, że myślisz tak. Tylko nie żyj tak, jak napisałaś "od dnia do dnia". Żyj normalnie. Myśl o tym, co było, co będzie. Planuj trochę. Zrelaksuj się. Dopiero wtedy wychodzi. Czasem nawet bez leków... Pozdrawiam z końca swojego dyżuru. I nos do góry. Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie pacjentka (po stymulacji, leczona od 2,5 roku). Ma drugą kreskę. Czekam, żeby zrobić jej USG. Jak widzisz, nie takie rzeczy... Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za otuchę:) niestety zawsze jak dostaję miesiączkę wcześniej to trwa conajmniej 10 dni.Pierwsze 7 to "przedbiegi":(

    OdpowiedzUsuń