i znów płacz i zgrzytanie zębami. Znów, znów, znów.
Czym ja sobie na to wszystko zasłużyłam?? czym??? czyyymmmm???
Jestem cała rozżalona.
W sobotę byłam na pierwszym usg, zobaczyć jak organizm reaguje na zastrzyki.
Reaguje, doskonale reaguje. Wyrosły 3 piękne pęcherzyki ale po niedrożnej stronie!
Zawsze wcześniej rosły po obu, czemu teraz tak? Babka dała nam czas do dziś, że może coś
się "wyhoduje". Gnałam więc dziś po śniadaniu od mamy, 250 kilometrów, żeby zobaczyć, że prawy jajnik ani drgnął.
Więc mogę się już "odstresować" - pytania czy pęcherzyki pękną i inseminacja się uda na razie nie padną.
Teraz czekam do następnego @ i laparoskopia. Koniec zabawy w ciuciubabkę.
Nie będę się ganiać z tymi jajkami i błagać jajniki, żeby łaskawie wyprodukowały coś porządnego.
Nie chcą po dobroci, to będzie przemocą.
Tyle na dziś.
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz