czwartek, 2 kwietnia 2009

....i czekam...

...i ciągle czekam. Może to i lepiej, bo iui nie przypadnie na święta. Niemniej jednak zżera mnie ciekawość, czy w ogóle ją będę miała - czy w "środku" już wszystko ok.
Jutro z rana idę się pokłuć - kontrola hormonów. To też zagadka... mam nadzieję, że nie najadłam się tych garści leków na próżno. I że się znów coś nie zrąbie. Tego nie znoszę najbardziej. Jak się naprawia jedno i chrzani drugie...

Niech tym razem będzie inaczej... aż taką grzesznicą nie jestem, żeby ciągle ponosić kary...