sobota, 5 grudnia 2009

Alien

ON
Wrocil... okolo miesiac temu.
Jest ciezko. Walczymy. Czuje sie jakbym miala w domu aliena.
Jakby mi nagle ktos meza podmienil.
Jakiez to jest wszystko trudne. Malo rozmawiamy. Malo czulosci, choc od tygodnia zaczal sie przytulac w nocy.
Nie potrafie tego zaakceptowac. Jak w okamgnieniu moglo wszystko tak rabnac. Tak drastycznie sie zmienic. Ciezko jest nawet to wszystko opisac.

ech..

JA
a ja jestem nowa. Poczawszy od tego, ze schudlam pod jego nieobecnosc 7 kilo. To zasluga "nicniejedzenia" przez przerwsze 2 tygodnie, zacisnietego zoladka przez kolejne dwa, a pozniej rozsadnego odzywiania i fitnesu dla zabicia czasu 3-4 razy w tygodniu. Okupiona lekka anemia, ktora juz mam opanowana w miare.

Po hormonach, ktorych sie najadlam w wiadomum Celu wazylam ile wazylam, noszac rozmiar 42. Teraz osiagnelam wage sprzed slubu, mieszczac sie w rozmiar 36.
Wolalabym w inny sposob osiagnac samozadowolenie, ale stalo sie jak sie stalo.
Choc z "Nim" czuje sie srednio, to ze soba doskonale. Jestem znow sprezysta, czuje sie super, jestem pewniejsza siebie, przestalam chorowac.
Fitnes i rozsadne gospodarowanie czasem pozwolilo mi nie zwariowac, a cala sytuacja spowodowala, ze zmienilam sie jako kobieta i czlowiek nieziemsko. Wydoroslalam, zmienilam tok myslenia, schematy zachowan i postepowan. I milion innych rzeczy...

MY
O dziecku nie ma mowy rzecz jasna. Nawet o tym teraz nie mysle.
Mysle na razie o nas. Odbylam trzy wizyty u psychologa (na ostatniej pani powiedziala szczerze, ze na tyle trzezwo stapam po ziemii i jestem tak silna, ze nie ma na ten moment "materialu do obrobki", zatem wizyt zaprzestalam, sama tez juz nie czulam potrzeby placic 100 PLN za potwierdzanie wlasnych mysli); Poza tym przeczytalam 7 "madrych ksiazek" nt zwiazkow, duzo rozmawialam z przyjacilem plci meskiej. Niedlugo otworze poradnie dla par z problemami plodnosciowymi i kryzysami malzenskimi;) W czym mnie zycie jeszcze doswiadczy? Przyjmuje juz tylko dobre rzeczy. Pojemnik na negatywy sie na razie zapelnil.

I czekam az moje zycie wroci do normy. Wroci, ja to wiem.

4 komentarze:

  1. Oczywiście, że wróci.
    Już wraca-małymi krokami.Jest coraz bliżej.:)

    Fajnie, że wróciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę sie, że wrócił. Poukładacie sobie. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że poukładamy:)
    Kamila, a jak u Ciebie? nie myśl, że o Tobie zapomniałam - nic z tych rzeczy;) myślałam o Tobie często, jak tam Twoje bejbikowe poczynania?

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, nadal w fazie poczynań... Na razie bez paniki, jeszcze niecały rok dopiero się styaramy. Trzeba wierzyć :)

    OdpowiedzUsuń