Za 2 tygodnie test. Wczoraj miałam drugą inseminację.
Ponieważ jak zastygłam emocjonalnie jakiś czas temu i tak trwam w tym do dziś, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Dodatkowo też dlatego, że poprzednio miałam dodatkowy stres czy urosną pęcherzyki i czy pękną. A tym razem p0o dobrych wynikach z "wtedy" przyjęłam to za pewnik i ograniczyłam się do pytania "czy się uda", którego też nie zadaję sobie za często.
Na 9.45 miałam być w klinice, udało mi się zaspać i spóźnić 15 minut. Przechodzę samą siebie!
Tak czy siak, czekały na mnie 2 pęknięte pęcherzyki, 1 właśnie pękał i jeden się szykował.
Od dziś 2 x dziennie luteina i czekam. Mam nadzieję, że w tej mojej znieczulicy nie zapomnę jej przyjąć. Ale nadal podtrzymuję, że ten "stan" jest o wiele lepszy, niż schizowanie.
Nawet nie chce mi się dziś więcej pisać, choć parę rzeczy się jeszcze zdarzyło w międzyczasie.
Czas spać. Tydzień zapowiada się intensywnie, weekend też nie został zmarnotrawiony, więc muszę odpocząć.
Trzeba zniknąć
10 miesięcy temu

Ach juz niedługo przeczytamy, z się udało:)))Zobaczysz:)
OdpowiedzUsuńPrzesylam pozytywne fluidki
OdpowiedzUsuńIP
:) ja wiem. Wiem, że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńa fluidki jak pozytywne, to przyjmuję w każdej ilości:)